sobota, 26 maja 2012

Rozdział 10

W tym momencie się rozpłakałam, utwierdziło mnie to , że Hazza wyłącznie przeze mnie chciał się zabić, owszem to niedorzeczne ale prawdziwe. Teraz już nie wiem sama co mam zrobić, cholera przecież nie pokocham go z dnia na dzień po tym co mi zrobił, no i jest jeszcze Zayn...
-Monica, czy Ty.. czy Ty kochasz Zayna ?
-nie była moja miłość od pierwszego wejrzenia, ale chyba się w nim zakochuję-powiedziałam przez łzy
-A kto był Twoją miłością od pierwszego wejrzenia?
-Ty-powiedziałam bez zastanowienia, cholera... co ja wygaduje
No i nastała  niezręczna cisza... Ja karciłam się w myślach za to co właśnie powiedziałam, a Harry pewnie cieszył się z tego ale za razem smucił, bo wyszło tak jak wyszło.
W końcu po jakiś 10 minutach przerwałam ciszę
-Pójdę po lekarza, powiem, że się obudziłeś-oznajmiłam i wyszłam z pomieszczenia
Poszłam po doktora do gabinetu i poinformowałam go, że Loczek przebudził się kilka minut temu, chwilę później razem z lekarzem udaliśmy się do sali gdzie leżał Harry
-Witam, pana, panie Styles, jak się pan czuje ?
-Jak na razie jest wszystko w porządku
-Ciśnienie okey, puls w normie, według mnie jak tak dalej pójdzie to wyjdzie pan za jakieś 3 dni 
-Cieszę się- odpowiedział z udawanym uśmiechem
-Dobra to ja zostawiam was samych, aha i panno Montgomery, chyba jest pani zmęczona, proszę się udać do domu, trochę odpocząć-oznajmił lekarz
-Jeszcze chwilę posiedzę, jeżeli to nie problem
-Nie, nie skądże-powiedział i wyszedł
Usiadłam niepewnie na krześle obok łóżka Hazzy, milczeliśmy ale po chwili poczułam jak Harry łapie moją dłoń, spojrzałam na niego, ale on nie zareagował, po prostu wpatrywał się w nieokreślony punkt przed sobą.
-Dlaczego tu zostałaś, po co to robisz?- zapytał po chwili 
-To wszystko przeze mnie i, i po prostu nie mogłam zostawić Cię tu samego, martwię się- spojrzałam na niego ze łzami w oczach
-Ale po co to wszystko, przecież po tym jak wyjdę ze szpitala, wszystko będzie tak jak wcześniej... Wrócisz do pracy, Zayna..
-Harry, to nie tak, po prostu jesteś dla mnie cholernie ważny ale nie mogę być z Tobą, coś mnie blokuję, nie wiem co to, zresztą nie chcę krzywdzić Zayna
-To pozwól  pokazać, że zależy mi na Tobie, kocham Cię i to się nigdy nie zmieni, zawsze będę na Ciebie czekać, i pamiętaj zawsze możesz na mnie liczyć, o każdej porze dnia i nocy. 
-Nie musisz mi nic udowadniać, ja to wiem, ale nie mogę, nie teraz, nie po tym co się zdarzyło
-To trudne- posmutniał
-Ja wiem... A teraz chyba powinnam już iść, jest późno, trzymaj się i w razie czego pisz albo dzwoń, cały czas jestem do dyspozycji
-Okey- powiedział, po czym wstałam, pocałowałam go w policzek i wyszłam z sali, poszłam do samochodu i pojechałam do domu, tam szybki prysznic i spać, w końcu, jestem padnięta, chyba 10 godzin snu na tydzień to za mało... położyłam się i mimo to, że byłam zmęczona nie mogłam zasnąć bo myślałam nad dzisiejszą rozmową z Harrym. Przyjaciel... a może coś więcej? Już sama nie wiedziałam, zrobił to co zrobił i czasu już się nie cofnie, co prawda nieświadomie ale liczy się czyn, ale teraz... chciał się zabić bo ja go odrzuciłam. Fakt, jest mi bardzo bliski, lubię z nim rozmawiać itp ale jest jeszcze Zayn, mój chłopak, jeden za najlepszych przyjaciół Hazzy, no właśnie kocham to jak mnie całuje, uwielbiam jego zapach, ubóstwiam jego dotyk na moim ciele, czuję się przy nim taka bezpieczna, ale przy Harrym odczuwałam dokładnie to samo... i teraz mam problem...

Następnego dnia

Obudziłam się około południa, jak zwykle zjadłam śniadanie, następnie odbyłam poranną toaletę, ubrałam się polyvore. Po tych czynnościach od razu pojechałam do szpitala. Weszłam do sali gdzie leżał Harry, spał więc postanowiłam, że nie będę go budzić i pojadę do pobliskiego sklepu po jakieś zakupy dla niego. Kupiłam sok pomarańczowy, wodę jakieś ciastka, żelki itp. Gdy wróciłam do szpitala, Hazza już nie spał
-Cześć, przywiozłam Ci jakieś jedzenie- powiedziałam jednocześnie wkładając reklamówkę do  szafki która stała obok łóżka
-Cześć, miło Cię widzieć- uśmiechnął się
-I jak się czujesz?- zapytałam siadając na krześle obok niego
-W sumie nie najgorzej, dzisiaj czekają mnie jakieś badania i w poniedziałek już wyjdę
-Cholera...
-Co się stało?- zapytał z zaniepokojeniem
-Przecież jutro jest gala i macie na niej być, a Ty będziesz jeszcze tutaj
-Pojedziecie beze mnie, nic się nie stanie, jakoś przeżyję
-Pojedziecie ?!
-Na pewno Ty też jesteś zaproszona jako...-zawahał się- jako dziewczyna Zayna
-Nawet choćby nie pojadę na tą galę, wolę zostać tu, z Tobą
-No co Ty jedź, ja pooglądam Was w Tv- uśmiechnął się
-Zostanę, nie zmusisz mnie żebym jechała z nimi i świetnie się bawiła kiedy Ty leżysz tu sam
-Skoro tak bardzo chcesz... to okey, tylko nie wiem jak zareaguje na to Zayn
-To mój wybór
Rozmawialiśmy jeszcze długo, o wszystkim tak jak kiedyś, wydaje mi się, że wszystko wraca do normy.
Tylko jeszcze mój chłopak, no właśnie, nie odzywa się do mnie od 4 dni, nie dzwoni, nie pisze, nie odwiedza mnie, nic.. Zero znaku życia. Jak kocha to się odezwie.

HEJ WSZYSTKIM
Kochani, przepraszam najmocniej, że nie dodałam następnego dnia rozdziału ale po prostu po przeczytaniu go kilka razy stwierdziłam, iż nie ma najmniejszego sensu. Rozdziały piszę przez cały wolny czas, codziennie na matematyce wylewam wszystkie pomysły do zeszytu i potem zbieram wszytko a następnie piszę, więc jak widzicie nie zapominam o blogu nawet w szkole.
Ogólnie i tak rozdział mi się nie podoba ale lepsza jest ta wersja niż wcześniejsza.
Głosujcie proszę na moje opowiadanie na blogu http://wymarzony-swiat-z-1d-official.blogspot.com/ mam numerek 18


xxx
-M.

piątek, 18 maja 2012

Rozdział 9

Była niedziela, wstałam jak zwykle koło 9:30 zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie, gdy zasiadłam do stołu zobaczyłam wchodzącą do salonu zaspaną Emily
-Cześć siostro-powiedziałam z entuzjazmem
-Witam, witam- odpowiedziała przeciągając się
-Zrobić Ci śniadanie?
-Nie, dzięki zaraz i tak wychodzę, więc nie mam czasu na jedzenie
-A z kim się umówiłaś jak mogę wiedzieć ?- poruszyłam znacząco brwiami
-Dowiesz się w swoim czasie- powiedziała wychodząc z kuchni w której przed chwilą nalała sobie sok
-Osz Ty ...- zaśmiałam się
Po śniadaniu poszłam do pokoju, włączyłam laptopa a w nim twittera. To co zobaczyłam trochę mnie zdziwiło, ponieważ w dużej ilości twettów fanek 1D były wyrazy smutku związane z Harrym, przestraszyłam się i z zaniepokojeniem zadzwoniłam do Zayna zapytać co jest na rzeczy, nie odbierał, to samo reszta zespołu...
Co jest do cholery?!-pomyślałam. Postanowiłam do nich pojechać, ubrałam się w polyvore i umalowałam, następnie pożyczyłam samochód od cioci i pojechałam w stronę domu chłopaków.
 Stanęłam przed ich mieszkaniem i wysiadłam pospiesznie z samochodu po czym zapukałam do drzwi, nikt nie otwierał, po kilku próbach zadzwoniłam ponownie do Zayna, nadal nie dawał jakiegokolwiek znaku życia. Ze zdenerwowania zaczęłam płakać, usiadłam na schodkach przy wejściu i po prostu czekałam z nadzieją, że ktoś się zjawi i powie mi o co chodzi. Minęła około godzina kiedy zauważyłam, że czyiś samochód wjeżdża na podwórko, ujrzałam w nim mojego chłopaka, ucieszyłam się, wstałam i pokierowałam się w jego stronę, szłam wolnym krokiem i czekałam aż wysiądzie z auta

-Co Ty tu robisz?- zapytał podchodząc i przytulając
-Martwiłam się, nikt nie odbierał telefonów, nikogo nie ma i jeszcze cały tweeter zawalonymi jakimiś tekstami typu smutno mi z powodu Harrego itd. Co się dzieje ?!-zapytałam spoglądając na niego 
-Chodź  to Ci wszystko wytłumaczę- objął mnie w talii i poszliśmy do domu.
Tam usiadłam na kanapie i poczekałam moment aż Zayn zrobi herbatę. Podła mi ją i usiadł koło mnie
-Mogę wiedzieć dlaczego nikt nie odbierał telefonów?- oburzyłam się 
-Bo byliśmy w szpitalu a tam trzeba mieć wyłączone telefony- powiedział cicho
-słucham? Po co tam byliście ?-zaczęłam panikować
-U Harrego- oznajmił po czym mnie przytulił
-Ale, ale co mu się stało, dlaczego ?
-Wczoraj pojechał do jakiegoś klubu, upił się i nie wiem jakim cudem dotarł  do domu samochodem po czym wziął sporą dawkę leków nasennych, kiedy w nocy zaczął się dusić przybiegliśmy do niego i wezwaliśmy karetkę, następnie w stanie krytycznym przewieziono go do szpitala, teraz jest w śpiączce...-zamilkł na chwile a ja wpadłam w histerię, bo wiedziałam, że to wszystko prze ze mnie, przecież nikomu innemu nie zwierzał się ze swoich problemów, przecież to ja go odrzuciłam. Co ja zrobiłam?! Harry Styles chciał popełnić samobójstwo przeze mnie. Nie wierzę ...
- Ja muszę do niego jechać, muszę przy nim być !- krzyknęłam wstając 

-Uspokój się, on jest nieprzytomny
-Ale to wszystko przeze mnie, rozumiesz? A w ogóle dlaczego nie dowiedziałam się o tym od razu, tak ciężko było zadzwonić?
-Przepraszam, nie chciałem Cię denerwować
-A teraz jestem niby spokojna, tak?-powiedziałam wychodząc
-zaczekaj! 
-Nie, jadę do Harrego 
Wsiadłam i dotarłam do szpitala, odnalazłam salę gdzie leżał Hazza, przed nią siedzieli wszyscy chłopacy, przywitałam się z nimi i weszłam . To co zobaczyłam, przeraziło mnie. Harry podłączony do respiratora, z kroplówką i tysiącem kabelków, był strasznie blady przez co jego rany po cięciu się były jeszcze bardziej widoczne. Usiadłam przy łóżku i czuwałam z nadzieją, że się obudzi i wyjaśni mi dlaczego to zrobił...


tydzień później
Harry nadal się nie obudził, jego stan się nie polepszył, dosłownie nic się nie zmieniło, no może prócz mojego stanu psychicznego, bo tam to na pewno nic nie było okey, przez cały czas płakałam i obwiniałam się za sytuację z minionego tygodnia. Victoria na szczęście dała mi wolne na cały tydzień, przez co mogłam być cały czas przy Loczku. Można powiedzieć, że przez to wszystko pokłóciłam się z Zaynem, bo twierdził, że jest przeze mnie zaniedbany i takie tam, ale szczerze mało mnie to teraz interesowało bo liczyło się życie człowieka. 
  W piątek kiedy wszyscy chłopacy pojechali do domu ja jeszcze zostałam, jak zwykle siedziałam przy łóżku i popłakiwałam, nie byłam w stanie nic robić, nawet spojrzeć na telefon żeby zorientować się która godzina. Jedną ręką trzymałam go za dłoń a drugą gładziłam ponacinaną skórę, tak cholernie się o niego martwiłam. 
Przypuszczam, że była około 23, prawie że zasypiałam kiedy nagle poczułam jak Harry zaciska moją rękę, ocknęłam się i spojrzałam na jego twarz, miał otwarte oczy i malował mu się na twarzy ledwo zauważalny uśmiech
-Po co tu ze mną jesteś?- szepnął
-Przepraszam, jeśli chcesz to wyjdę
-Zostań a w ogóle to dlaczego leżę tu a nie w kostnicy czy w trumnie?-zapytał oburzony
-Przestań, nawet tak nie mów-pogładziłam mu chłodny policzek
-Monica, nawet nie wiesz jak ja nie chce już żyć
-Nie mów tak, błagam Cię
-Mówię prawdę...

WITAM!

Wróciłam dzisiaj z wycieczki i od razu zabrałam się za pisanie rozdziału.
Chciałam podziękować Wam kochani z całego serca, że weszliście na mojego bloga już ponad 750 razy, to na prawdę cieszy oko i motywuje do pisania. 
Jak na zielonej szkole, powiedziałabym że fajnie gdyby nie pogoda, reszta fantastycznie, szczególnie droga powrotna kiedy to kaleczyłam piosenki One direction na cały autobus a wszyscy się budzili i wręcz błagali żebym przestała, ale nie Monica przez 6 godzin kaleczyła z koleżanką ponad 200 piosenek i solo piosenki 1D... Tak było zabawnie, przynajmniej z mojej perspektywy.
Aha, przepraszam że taki krótki ale jutro pojawi się następny i inaczej nie miałabym pomysłu na dalszą część 
OBSERWOWAĆ KOMENTOWAĆ ! 

xxx
-M.

piątek, 11 maja 2012

Rozdział 8

   Następnego dnia wybrałam się z Zaynem na plażę które znajdowała się po za Londynem. Wybraliśmy to miejsce z racji tego, iż była bardzo ładna pogoda. Na planowany wyjazd ubrałam się w polyvore .
   Kiedy byliśmy na miejscu, rozłożyłam ręczniki i położyłam się aby trochę się opalić. Zayn nie miał tego problemu, ponieważ był mulatem... W sumie popływać też nie mógł bo nie umiał więc leżał koło mnie i robił coś na telefonie.
-Zayn, mam prośbę-  w końcu przerwałam ciszę
-Tak?
-Mógłbyś posmarować mi plecy?-zapytałam ze szczerym uśmiechem
-Jasne
Oj coś czułam, że miał nieczyste myśli... A może to ja miałam ?!
Usiadł delikatnie na mojej pupie i wpasowywał balsam w moje plecy bardzo subtelnymi ruchami,nie powiem było przyjemnie, kiedy już skończył i wstawał, szybko odwróciłam się na plecy i zacisnęłam obie nogi wokół pasa mojego partnera jednocześnie przyciągając go do siebie, ten przywarł do mnie swoim ciałem i zaczął mnie całować po szyi wtedy ja wyszeptałam mu do ucha
-Pragnę Cię Mr.Malik
-Ja Ciebie też Mrs.Montgomery
Zaczęliśmy się całować, bardzo namiętnie, nasze języki wirowały jak tańcu, w końcu po kilku minutach musiałam się oderwać od mojego partnera
-Coś nie tak?
-Po prostu zapomniałam oddychać- na te słowa zaśmiał się cicho i ponownie zaczął całować moją szyję i dekolt, po czym znów zaczęliśmy się całować. Muszę przyznać było fantastycznie.
   Po wszystkich pieszczotach i kilku godzinach leżenia plackiem na plaży zgłodnieliśmy i postanowiliśmy jechać do miasta na obiad. Gdy wsiedliśmy do samochody Zayn zaczął
-przepraszam, ale muszę zadać to pytanie
-no, dawaj
-Czy ja z Tobą, my...-zaczął się jąkać- My to tak na serio ?- spuścił głowę
-Ty mi powiedz-uśmiechnęłam się do niego
-Czyli, że tak?-pokiwałam twierdząco głową na co Zayn pocałował mnie w usta
Dalej jechaliśmy w ciszy słuchając radia, w pewnym momencie zaczęła lecieć piosenka Justina Biebera-Boyfriend wtedy Malik zaczął śpiewać ją pod nosem po chwili zareagowałam dołączając się przy kawałku
I'd like to be everything you want.
Hey girl, let me talk to you.

Zayn tylko spojrzał na mnie i już razem ją dokończyliśmy
-To będzie nasza piosenka 
-jak najbardziej- uśmiechnęłam się 
-Wiedz, że ona opisuje moje możliwości 
-nie musisz się zmieniać, uwielbiam Cię takim jakim jesteś- pocałowałam go w policzek
***
2 tygodnie później...
Z Zaynem jak na razie układa mi się całkiem w porządku, w pracy też jest ok, ogólnie moje szczęście odbudowuje się na nowo... Ale chwila jeszcze jest Harry, właściwie to nie rozmawiałam z nim ani razu od ostatniego spotkania ale czas to zmienić, dużo myślałam nad tym wszystkim i postanowiłam się z nim spotkać, porozmawiać na spokojnie i wybaczyć... 
    była sobota, wstałam i napisałam do Harrego sms o treści
''Cześć, możemy się spotkać, chciałabym porozmawiać...''
zeszłam na dół, zjadłam śniadanie i ubrałam się w polyvore
i postanowiłam skorzystać z laptopa w celu 'obczajenia' co się dzieje w świecie, bo niestety nie mam na to czasu w tygodniu. Spojrzałam na portale plotkarskie na których aż się roiło od poltek o naszym związku.. Ale cóż poradzić taka cena chodzenia ze sławnym chłopakiem. Po kilku godzinach surfowaniu po internecie usłyszałam dźwięk przychodzącego sms na mój telefon, wstałam i odczytałam
Harry:

''Hej, jasne że możemy się spotkać, tylko gdzie ? : )''
odpisałam
''Jak chcesz to możesz do mnie przyjechać i wymyślimy coś albo po prostu zostaniemy, co ty na to ?''
po kilku sekundach otrzymałam odpowiedź
''okej, będę za 20 minut''
Zaczęłam się denerwować, w głowie układałam sobie oficjalną 'przemowę wybaczalną', nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek do drzwi, zbiegłam szybko i otworzyłam 
-Hej, wejdź
-Cześć- wszedł a następnie udaliśmy się do mojego pokoju 
-chcesz się czegoś napić, albo coś?-zapytałam zakłopotana
-nie, dzięki.. A o czym chciałaś ze mną porozmawiać?-zapytał siadając na krześle przy biurku
- od czego by tu zacząć-zaczęłam 
-najlepiej od początku- powiedział z powagą
-no więc.. po długich namysłach, litrach wylanych łez postanowiłam, że Ci wybaczę, przeczytałam Twój list i na prawdę mnie to poruszyło, bardzo mi przykro z powodu Jessicy ale nie powinieneś się za to obwiniać, może po prostu straciła panowanie albo coś...- spuściłam głowę
-Dziękuję-wyszeptał z uśmiechem 
-nie masz za co -usiadłam na łóżku i wytarłam łzy które nie wiem dlaczego spływały po moich policzkach
-Mam, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy-powiedział i podciągając rękawy od bluzy usiadł koło mnie i objął ramieniem
-dlaczego w przeszłości chciałeś się zabić-spytałam
-dołek emocjonalny 
-to nie powód do popełniania samobójstwa- odsunęłam się od niego i spojrzałam mu w twarz 
-problemy w szkole, w domu, przyjaciele, to wszystko mnie przerosło
-też tak kilka razy miałam ale nie próbowałam się zabić- mówiąc to spojrzałam się na jego przedramię na którym widniała świeża rana 
-Co to ma być ?!-zapytałam wskazując ręką na przecięty kawałek skóry. Szybko opuścił rękaw bluzy i milczał
-Harry, proszę nie rób tego więcej- przytuliłam go 
-nawet nie wiesz jak to pomaga
-uwierz mi, wiem i to doskonale, ale to nie jest sposób na wylewanie swoich smutków, dosłownie i w przenośni 
-też się cięłaś ?
-Tak jakieś 2 lata temu, zawsze mi to pomagało ale tylko na chwilę, teraz kiedy patrze na blizny, przypomina mi się każda sytuacja związana z daną raną
-Gdzie się cięłaś ?
-na ręce i pod brzuchem
-pokażesz ?
-tak, skoro chcesz- wtedy pokazałam mu 6 kresek na moim przedramieniu i serduszko umieszczone pod kciukiem(mam nadzieję, że wiecie o jakie miejsce mi chodzi)
-A mogę wiedzieć co one oznaczają?
-te kreski... nie bez powodu jest ich 6, kiedyś pokłóciłam się z przyjaciółkami, głupio wyszło, trochę spieprzyłam sprawę bo powiedziałam coś naszemu wspólnemu koledze,  czego nie powinnam, no i one się na mnie mocno zdenerwowały. A to serduszko, nawet nie pamiętam, po prostu zawsze chciałam mieć tu tatuaż, kiedyś była tu nutka ale nic po niej nie zostało- Harry wpatrywał się we mnie jak w obrazek, po chwili się ockną
-a te pod brzuchem?
Pokazałam je i wytłumaczyłam, że one nie miały większego znaczenia, bo to był okres czasu kiedy miałam chandrę i wyżywałam się na swoim ciele robiąc takie coś moje dzieła.
-A Twoje mają jakieś konkretne przesłanie?
-Nie, raczej nie, po prostu że tak powiem ciąłem na chama. 
-Aha...-siedzieliśmy chwilę w ciszy
-Muszę przyznać, że zaskakujesz mnie z każdą kolejną rozmową
-Ty mnie też Harry, kto by pomyślał, że mamy podobne problemy w życiu...
-Noo..-spojrzał na mnie i ciepło się uśmiechnął po czym spuścił głowę-mogę Cię o coś zapytać
-To znaczy?
-Czy Ty z Zaynem to tak na poważnie ?
-Tak, raczej tak, jeżeli z jego strony jest to prawdziwe to jak najbardziej na poważnie 
-No to nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci szczęścia i wytrwałości- wymusił uśmiech
-Harry, ja przepraszam ,ja wiem, że Ty do mnie coś czujesz, ale ja już bym nie potrafiła, nawet spróbować 
-Rozumiem... Wiesz, chyba powinienem już pójść
-Nie musisz ale skoro chcesz to dobrze. 
Odprowadziłam Harrego do wyjścia i pożegnałam się, następnie zadzwoniłam do Zayna który w krótkim czasie przyjechał do mnie i już cały dzień spędziliśmy razem.
*                                                                                       *                                                                    *

HEJ WSZYSTKIM

Przepraszam, że 3/4 rozdziału to dialogi ale opisowo nie dało się tego zrobić. Rozdział dodaję tak szybko ze względu na to iż jutro nie będzie mnie cały dzień bo jadę do Warszawy na paradę Schumana, w niedzielę postaram się coś dodać ale nie obiecuję. W poniedziałek wyjeżdżam na wycieczkę szkolną do piątku więc, nic nie dodam. Aha i przepraszam, za zawiły opis pocałunku i w ogóle ale nie miałam za bardzo głowy do wymyślania synonimów. To tyle OBSERWOWAĆ KOMENTOWAĆ 


xxx
-M.



środa, 9 maja 2012

Rozdział 7

Z perspektywy Emily

Skierowałam się do swojego pokoju aby zadzwonić po Zayna, weszłam w kontakty i znalazłam poszukiwany numer, zadzwoniłam. Po dwóch sygnałach odebrał
-Halo?
-Cześć z tej strony Emily
-Coś się stało ?
-Tak jakby-odpowiedziałam z zakłopotaniem
-To znaczy?-zapytał z zaciekawieniem
-No bo.. Zaczęłam opowiadać w skrócie co się stało i co wiem
-Ale wybaczyła mu ?
-nie
-A wiesz dlaczego płacze?
-właściwie to nie wiem, w każdym razie prosiła żebyś przyjechał
- okey, będę za 15-20 minut
-ok, pa
Rozłączyłam się i poszłam odnieść telefon. Zapukałam.. Gdy usłyszałam ciche 'proszę' wypowiedziane przez szlochanie otworzyłam lekko drzwi
-Zayn będzie za 20 minut i masz tu telefon
-ok dzięki jesteś kochana

Perspektywa Monicy

Leżałam na łóżku płacząc, nawet sama nie wiem czemu. Chyba po prostu wszystko mnie przerosło, wszystko było zbyt piękne żeby trwało wiecznie, najgorsze jest w tym wszystkim to, że nie wiem co mam zrobić z Harrym czy mu wybaczyć czy go olać. A no i jeszcze to nieszczęsne pudełeczko z jakimś 'listem' trzymałam je i bałam się otworzyć . Po 10 minutach gapienia się na nie postanowiłam je otworzyć.
Pudełeczko było niewielkie znajdowała się tam malutka papierowa torebeczka i złożona w kostkę kartka
Pierw wyjęłam torebeczkę. Znajdowała się w niej bransoletka Lilou, czarna z jedną zawieszką w kształcie aniołka a na niej wygrawerowane ''Forever in my heart'' gdy to przeczytałam zebrały mi się łzy w oczach lecz szybko je otarłam bo spodziewałam się, że przy czytaniu wyleję wiadro łez, dłużej więc nie zwlekałam i rozłożyłam kartkę
(jeśli macie możliwość to na czas kiedy czytacie list włączcie sobie piosenkę, po prostu robi nastrój)


Droga Monico



    Piszę to, ponieważ wiem, że nie byłbym w stanie powiedzieć Ci tego wszystkiego prosto w oczy.
Oczywiście przepraszam Cię z całego serca za to co się stało, jak już mówiłem nie wiedziałem co robię, ale to nieważne, wiem że dla Ciebie liczy się czyn i zgadzam się z Tobą. To prawda, to pożądanie siedziało we mnie, bo się w tobie zakochałem, zdaję sobie z tego sprawę, że znamy się dopiero tydzień ale Ty oczarowałaś mnie już wtedy gdy bezradnie stałaś w naszym holu. 
     Właściwie nie wiem od czego zacząć, bo tyle mam Ci do przekazania.
No więc, gdy miałem 14 lat zacząłem chodzić z pewną Jessicą, byłem z nią przez 3 lata, pewnie gdyby nie to co się wydarzyło, byłbym z nią szczęśliwy do tej pory.. Już tłumaczę, chodzi o to, że zginęła ona w wypadku samochodowym, wracała wtedy ode mnie, pokłóciliśmy się, nawet nie pamiętam o co, na pewno było to coś błahego. Jessica miała słabe nerwy i szybko wybuchała. Jestem przekonany, że za jej śmierć odpowiedziałem właśnie ja, ciężko mi się z tym pogodzić nawet do teraz. Ale co to ma wspólnego z Tobą?
Więc zależy mi na Tobie tak jak na Jessice, nie chcę abyś cierpiała przeze mnie, cieszę się że znalazł Cię Zayn i się Tobą zaopiekował bo różnie mogło się to skończyć a tego bym sobie już nie wybaczył. 
     Dam Ci czas, nie będę się narzucał w żadnym wypadku, pewnie gdyby nie to, że mamy teraz trasę a z tym wiążą się wszelkiego rodzaju próby itp to wyjechałbym i nie pokazywał bym Ci się na oczy, no ale co zrobić takie życie. 
   W każdym razie pragnę usłyszeć od Ciebie słowo 'wybaczam', z pewnością po tych słowach byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi . W innym wypadku pewnie wrócę do swojego 'hobby' czyli okaleczanie się.. tak kiedy jest mi bardzo źle robię to a razem z krwią wypływa ze mnie cały smutek i zakłopotanie. Przypuszczam, że gdyby nie fakt iż jestem sławny (oczywiście to nie będzie miało znaczenia jeżeli będzie mi za ciężko) nie byłoby mnie już na tym świecie... Tak kiedyś próbowałem popełnić samobójstwo, wziąłem dużą dawkę leków na sen, na szczęście mama zobaczyła, że jest ze mną coś nie tak i pojechaliśmy do szpitala, w drodze do niego byłem już nieprzytomny, cudem mnie odratowali. Czasem zastanawiam się czy nie lepiej byłoby gdyby mnie nie było, przynajmniej nie raniłbym niewinnych osób które są dla mnie ważne. 
   Jeszcze raz przepraszam i dziękuję, że to przeczytałaś. 
                                                                                                                   XXX
                                                                                                                  -Harry.


Gdy przeczytałam ten list popłakałam się na dobre, nie mogłam uwierzyć, że Harry Styles ma/ miał takie problemy w życiu, że jest taki słaby.. To wszystko przeze mnie, ja przyczyniam się do tego, że Harry jest taki kruchy. Musiałam mu wybaczyć chociażby dla siebie, żebym potem nie miała na sumieniu jego zdrowia czy życia... Siedziałam jak głupia trzymając kawałek papieru i płacząc, wtedy wszedł Zayn
-przyjechałem jak najszybciej, co się dzieje- zapytał przytulając mnie do siebie
-Harry on... przepraszał, a ja go wywaliłam z domu, dał mi to, ja już nie wiem co robić, Zayn pomóż mi
-dobrze już, a co to jest ?-zapytał patrząc na mokrą kartkę od łez
-list od niego z przeprosinami- wydukałam przez szloch
-mogę przeczytać- pokiwałam  twierdząco głową
Czekałam chwilę aż mulat przeczyta wiadomość, wycierałam łzy które spływały mi po policzku ale na marne, one same zbierały mi się w oczach, nawet nie panowałam nad tym.
-nie mogę w to uwierzyć-powiedział z niedowierzaniem w głosie
-nie wiedziałeś, nie mówił wam ?- patrząc w kartkę pokiwał przecząco głową- Więc co mam zrobić, wybaczyć mu?
-jeżeli czujesz, że powinnaś to tak.
-zranił mnie ale, on cierpi teraz bardziej ode mnie więc nie pozostaje mi nic innego
-to chyba będzie najlepsze rozwiązanie
-z tym że ja potrzebuję trochę czasu, muszę się przygotować, bo nie będę w stanie spojrzeć mu teraz w twarz
-myślę, że poczeka- uśmiechnął się po czym ponownie przytulił i pocałował mnie w głowę
-dziękuję, że przy mnie jesteś.
Siedzieliśmy tak jeszcze trochę po czym Zayn namówił mnie na wyjście. Niestety mój obecny wygląd nie pozwalał na jakiekolwiek pokazywanie się ludziom na ulicy, więc wzięłam prysznic, umalowałam się ubrałam
polyvore i właściwie po upływie pół godziny byłam gotowa, pojechaliśmy do restauracji zjeść obiad, następnie udaliśmy się do kina po czym Malik zaproponował przejażdżkę na London Eye.
Ogólnie wypad z Zaynem był dobrym oderwaniem się od rzeczywistości.Staliśmy przed moim domem i chwile rozmawialiśmy o dzisiejszym dniu
-Dziękuję za dzisiejszy dzień, Ty zawsze potrafisz podnieść człowieka na duchu- uśmiechnęłam się do niego
-Nie ma za co, lubię pomagać i uszczęśliwiać ludzi
Chwile staliśmy w ciszy po czym , mulat  się do mnie zbliżył, złapał mnie za podbródek tym samym zmuszając żebym na niego spojrzała i pocałował mnie, bardzo czule i delikatnie, odwzajemniłam pocałunek, podobało mi się, choć w zasadzie nie wiem dlaczego to robiłam, przecież nie czułam nic do Zayn, był moim przyjacielem... Chwile potem oderwał się ode mnie
-przepraszam, musiałem- powiedział smutno i skierował się szybkim krokiem do samochodu.
-Nie masz za co, podobało mi się- powiedziałam żeby poprawić mu humor, ten stanął na sekundkę odwróci się po czym posłał mi piękny uśmiech a następnie wsiadł do samochodu i odjechał. Ja weszłam do domu, przebrałam się w piżamę i postanowiłam skorzystać z laptopa, weszłam na twittera i dodałam wpis
@ZaynMalik dziękuję za dzisiejszy dzień i nie smuć się, nie zrobiłeś nic złego : )
Odwiedziłam również różne portale plotkarskie, gdzie również o dziwo znalazłam się ja. Było napisane, że one direction ma nową przyjaciółkę i takie tam. Potem postanowiłam się położyć spać, jednak mimo moich starań nie mogłam zasnąć bo myślałam o Zaynie i o pocałunku z nim, niby nic a może...
Leżałam tak już dobre 2 godziny, dostałam sms, oczywiście od kogo by innego jak nie od Malika
Może jutro też gdzieś pojedziemy, co ty na to ? xxx
szybko odpisałam
Nie ma sprawy a w ogóle to nie mogę zasnąć przez Twój dzisiejszy czyn przed moim domem, mącisz w głowie Malik :*
Zayn
Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać, ale skoro Ci się podobało... <marzyciel> 
Ja
Już mówiłam, nie masz za co i taak podobało mi się, zdecydowanie
Zayn
To też trzeba powtórzyć. A teraz przepraszam ale chłopacy wołają mnie na film. Dobranoc :*
Ja
Może trzeba, może nie... ? Dobranoc xxx
I takim oto sposobem po około 3 godzinach męki zasnęłam.

*                                                                                     *                                                                       *
Hej kochani
Muszę przyznać, że to co wymyśliłam, całkiem mi się podoba. Ale to wy ocenicie jak się postarałam.
Szczerze trochę się zawodzę na Was, ponieważ mam dość dużo wejść a od jakiegoś czasu liczba obserwatorów nie wzrasta, troszkę mnie to smuci bo mam wrażenie że każdy kto przeczyta moje opowiadanie twierdzi iż jest beznadziejne... Jeżeli tak dalej pójdzie to niestety będę musiała zawiesić, bo nie będę pisać dla 2-3 osób które to czytają. Dziękuję za uwagę zapraszam na TT @Monicca1d oraz na polyvore xmonix24

xxx
-M.

piątek, 4 maja 2012

Rozdział 6


To był Harry. Przestraszyłam się. Postanowiłam obudzić Zayna
-Zayn, Zayn ! Obudź się
-Co się stało?- zapytał zaspany
-Harry dzwoni do mnie od jakiś 5 minut, co mam zrobić ?- mówiłam jak najęta, aż w końcu mulat przerwał moją histerię
-uspokój się, może odbiorę i powiem mu, że nie masz ochoty z nim rozmawiać, albo po prostu wyłącz telefon
-Lepiej go wyłączę, to lepszy pomysł
-Wyłącz i chodź już spać- na te słowa kiwnęłam głową po czym zabrzmiał dźwięk wyłączającego się telefonu
-Nie denerwuj się tak, cała się trzęsiesz, wszystko będzie okey-przytulił mnie
-dziękuję-rzekłam zamykając oczy
-za co ?
-za to, że jesteś przy mnie, przecież mogłeś mnie olać i jechać do domu
-jak bym Cię tam zostawił i coś by Ci się stało nie wybaczyłbym sobie tego do końca życia- na te słowa wtuliłam się jeszcze mocniej w mulata i kilka łez spłynęło mi po policzku prosto na jego goły tors.Uspokoiłam się i po chwili zasnęłam.

Obudziłam się około 11:30, w pokoju nikogo nie zastałam, trochę się zdziwiłam ale po chwili na stoliku zobaczyłam karteczkę od Zayna

'' Moniś, pojechałem na miasto po jakieś śniadanie, będę około 12:00 ''
                                                                                                  xxx
                                                                                                 -Zayn


Po przeczytaniu kartki postanowiłam się umyć i ogarnąć. Umyłam zęby, przemyłam twarz zimną wodą a następnie umalowałam się w miarę możliwości makijaż, związałam włosy w wysoki kucyk i ubrałam się w wczorajsze ubrania. Po wykonaniu tych czynności przyszedł Zayn.
-Hej, głodna?-uśmiechnął się
-Powiedzmy, że mój żołądek jest na etapie 'mogę coś zjeść'-zaśmiałam się
-To dobrze, bo mam dla nas pyszne kanapki i herbatę
-Dzięki Mr.Malik
-nie ma za co Mrs.Montgomery
Zjedliśmy, śmiejąc się i gadając o byle czym. Potem postanowiliśmy, jechać do swoich domów, więc Zayn wziął nasze rzeczy i pojechaliśmy. Stanęliśmy przed moim mieszkaniem
-dziękuję , jesteś kochany, nie wiem jak Ci się odwdzięczę
-Ja już wiem- tylko odpisuj na sms
-dobrze-pocałowałam go w policzek na odchodne i wyszłam z samochodu kierując się w stronę drzwi wejściowych.
Weszłam do środka
-Hej wszystkim!-krzyknęłam
-Boże dziecko, gdzie ty się podziewałaś  całą noc- zapytała ciocia na wejściu
-ymmm... byłam na imprezie jak wiesz a potem pojechałam do...-zaczęłam się jąkać
-gdzie pojechałaś?
-do kolegów, do tych u których pracuję, źle się poczułam, jeden z nich zawiózł mnie do ich  domu i zasnęłam, a w efekcie tego.. zostałam na noc- musiałam skłamać bo jeszcze bardziej by się martwiła. Poszłam do swojego pokoju, położyłam się na łóżku i słuchając muzyki rozmyślałam, jednocześnie próbując zasnąć. Po chwili do pokoju weszła Emily.
-gdzie spędziłaś noc?- zapytała z oburzeniem
-u chłopaków- odpowiedziałam spokojnie
-Tak? Znam trochę inną wersję
-to znaczy?
-to znaczy, że spędziłaś tą noc z Malikiem- na te słowa lekko się uśmiechnęłam i usiałam na łóżku
-wyjaśnię Ci to ale masz nikomu nic nie mówić
-dobrze- powiedziała i usiadła koło mnie
-no więc...- zaczęłam opowiadać z dokładnością co się wydarzyło ubiegłej nocy. Emi na początku nie chciała mi uwierzyć ale kiedy pokazałam jej moje ślady na nadgarstkach, które zresztą sama przed chwilą zauważyłam, uwierzyła. Gadałyśmy jeszcze długo i dowiedziałam się, że Em kręci z Niallem, szczerze trochę mnie to zdziwiło bo byłam przekonana że jej obecnym obiektem westchnień jest Zayn. Gdy Emily poszła do siebie, 'poszłam po telefon do torebki', aby napisać sms do Malika. Wzięłam iphone do ręki i zobaczyłam około 40 nieodczytanych wiadomości . Jak się okazało wszystkie były od Harrego w sms-ach teksty typu ''przepraszam'', ''wybacz, nie wiedziałem co robię'', ''aniołku, odezwij się'', ''zrobię dla Ciebie wszystko, tylko mi wybacz'' itd. Po przeczytaniu wiadomości postanowiłam odpisać
''Nienawidzę cię!''  w treść wiadomości wstawiłam także zdjecie moich nadgarstków.
Po upływie około 30 sekund otrzymałam wiadomość
''Za 3 minuty będę u Ciebie i błagam Cię otwórz mi, musimy koniecznie porozmawiać''
od razu odpisałam
''Nie masz po co przyjeżdżać, nie mamy o czym rozmawiać''


Faktycznie po upływie kilku minut rozległ się dzwonek do drzwi, zeszłam na dół i powiedziałam Harremu żeby jechał stąd bo nie mam najmniejszej ochoty na rozmowę z nim. Poszłam na górę ale Harry cały czas dzwonił z tym, że nie do drzwi tylko na mój telefon, po upływie około godziny uległam, zeszłam ponownie na dół i otworzyłam mu drzwi.
-Czego chcesz?- zapytałam oschle
-chciałem przeprosić, tak osobiście.
-masz 5 minut ale zanim zaczniesz się bez sensu produkować to ja Ci coś powiem
-więc słucham- odpowiedział spokojnie
-po pierwsze nigdy nie nazywaj mnie aniołkiem. Po drugie nienawidzę cię za to, że zniszczyłeś to co było pomiędzy nami, naszą całą znajomość i moją psychikę, szczerze... myślałam, że pomiędzy nami będzie coś więcej-Harry spojrzał się na mnie- tak dobrze słyszysz, liczyłam na to, zauroczyłam się w Tobie ale ty musiałeś wszystko zepsuć-po tych słowach Harry zsunął się powoli po ścianie i chowając twarz w dłonie zaczął płakać, spojrzałam na niego ale kontynuowałam- i jeszcze jedno myślisz, że po tygodniu znajomości wskoczyłabym Ci do łóżka jak gdyby nigdy nic ?
-Nie, ja, ja...-zaczął się jąkać ale wstał i otarł łzy- przepraszam, nie wiedziałem co robię
-taak, teraz będziesz się tłumaczył, że byłeś pijany ? Błagam cię nie ośmieszaj się-zadrwiłam
-Ja wiem, że to nie usprawiedliwienie ale ktoś dosypał mi czegoś do drinka i dlatego się tak zachowywałem. Ja tak na prawdę zakochałem się w Tobie, kocham Cię rozumiesz ?
Po tych słowach poczułam jak coś ukuło mnie w serce, nie wierzyłam w to co właśnie powiedział, jak on mógł to w ogóle powiedzieć...
-Kochasz mnie, tak? Dlatego myślałeś, że za przeproszeniem dam Ci dupy jak pierwsza lepsza dziwka, za kogo ty mnie masz ?
-Anio..Monica już powiedziałem, dlaczego się tak zachowywałem. Przecież nigdy bym Cię tak nie skrzywdził, będąc tego świadomy
-wyjdź! Nie chcę słuchać więcej tych bredni-powiedziałam z łzami w oczach
-nie chciałem. I pamiętaj zawsze będę Cię kochać- po tych słowach wyjął ze spodni pudełeczko i położył na stole-to na przeprosiny i proszę przeczytaj co jest w napisane w środku
-weź to, nie chcę nic od ciebie
-to jest dla Ciebie i nie wezmę tego, zrób z tym co chcesz ale proszę, przynajmniej zajrzyj i przeczytaj
-wyjdź!
Wysłuchał mojego nakazu i skierował się do wyjścia
-żegnaj, mam nadzieję, że dobrze będziesz wspominać pozytywne chwile z naszej znajomości
-co?!
-jak przeczytasz, to będziesz wiedzieć o co chodzi-powiedział po czym zamknął za sobą drzwi
Wzięłam to nieszczęsne pudełeczko i pobiegłam do swojego pokoju płacząc, rzuciłam się na łóżko, po chwili do pokoju weszła Emily
-Po co on tu był ?
-chciał przeprosić i dał mi to
-wybaczyłaś mu?
-nie...
-a dlaczego płaczesz?
-nie wiem, to wszystko mnie przerasta-przytuliłam się do niej- możesz zadzwonić do Zayna i powiedzieć żeby do mnie przyjechał?- zapytałam nadal płacząc
-jasne, tylko nie mam numeru, mogę z twojego telefonu
-tak. I zostaw mnie samą. Proszę
-Ok, nie ma sprawy, już wychodzę, jak będziesz czegoś potrzebować to krzycz- powiedziała i wyszła
*                                                                            *                                                                           *

Hej wszystkim!

Na początek chciałabym przeprosić za moją długą nieobecność ale na początku nie miałam za bardzo weny,  później wyjechałam na 4 dni a wczoraj miałam problemy z internetem i nie mogłam dodać rozdziału także PRZEPRASZAM.
Jeżeli chcecie być informowani o rozdziałach to  obserwujcie mnie na TT a ja będę wszystko na bieżąco pisać. Również zapraszam na moje polyvore klikajcie <3 i followujcie. KOMENTOWAĆ, OBSERWOWAĆ
Aha i jeszcze jedno, ostatnio dużo blogów które czytam kończą swoje opowiadania a ja nie mogę znaleźć jakiegoś równie fajnego i teraz prośba do Was kochani, jeżeli macie blogi godne polecenia proszę pisać w komentarzach.

xxx
-M.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rozdział 5

-Monica?
-Kim jesteś?- zapytałam płacząc 
-To ja Zayn. Co się stało? Dlaczego płaczesz?- podszedł i przytulił mnie
-On.. on mnie chciał wykorzystać, skrzywdzić-wydusiłam z siebie 
-Ale kto, kto cię chciał skrzywdzić, o co chodzi powiedz mi 
-Harry, on.. on..- powiedziałam i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem przy tym wtulając się z Zayna 
-Mój boże...
Siedzieliśmy jeszcze tak chwile po czym Zayn pomógł mi wstać i poszliśmy do jego samochodu
-jesteś przynajmniej trzeźwy ?
-tak, w stu procentach
-a gdzie masz zamiar mnie wywieźć ?
-nie pojedziemy do mnie i nie pojedziemy do ciebie, jest 2 w nocy, proponuje wynająć pokój w jakimś hotelu i tam przenocujesz
-zgodzę się pod warunkiem, że zostaniesz ze mną-wymusiłam uśmiech
-na pewno tego chcesz ?
-tak, nie chce zostawać teraz sama
-no więc jedziemy, ale czy moglibyśmy pojechać najpierw do mnie? Przynajmniej po szczoteczkę i jakąś koszulkę na przebranie- skrzywiłam się
-no dobrze, skoro chcesz...-spuściłam głowę
-mała, zostaniesz w samochodzie, zresztą pewnie już wszyscy śpią.
-a miałbyś jakąś koszulkę dla mnie? Bo pod tym gorsetem nie mam stanika, a nie chce w tym spać...
-tak mam, jasne. A szczoteczkę kupimy w hotelowym sklepie
- okej
Potem jechaliśmy już w ciszy, gdy podjechaliśmy pod dom chłopaków przeszedł mnie zimny dreszcz a łzy same zaczęły wydobywać się z moich oczu, szczerze czułam się jak dziwka, nie wiem dlaczego...
-będzie dobrze-powiedział Zayn głaszcząc mnie po ramieniu
Nie odpowiedziałam, po prostu chciałam stąd zniknąć, niestety wiedziałam, że to wszystko niemożliwe, ponieważ nie mam za bardzo pieniędzy na bilet lotniczy no i moja praca mnie zobowiązuje przez umowę na pół roku. 'jakie to życie jest skomplikowane, w szczęściu zawsze jest jakiś haczyk' pomyślałam.
Chwile później przyszedł Zaynz plecakiem w ręku
-jedziemy, jesteś na pewno zmęczona
-nie, jestem, a zresztą i tak nie zasnę, nie ma takiej opcji muszę sobie wszystko przemyśleć...
-jak chcesz, a jak z pokojem ?
-jak to jak z pokojem ?
-z łóżkami
-nie wiem... chciałabym, nieważne
-no mów o co chodzi
-no bo, bo -zaczęłam się jąkać-mógłbyś spać ze mną na jednym łóżku?
- nie ma sprawy-uśmiechnął się
-ja wiem, że to głupie ale po prostu potrzebuję kogoś przy sobie, tak jest mi lepiej, no i ...
-nic nie mów, rozumiem.
Dojechaliśmy do hotelu i wynajęliśmy pokój, poszliśmy do niego, Zayn poszedł wziąć prysznic a ja zeszłam po szczoteczkę do hotelowego sklepu, gdy wróciłam, postanowiłam się przebrać w ubrania które wziął dla mnie mulat polyvore, nie powiem były trochę przyduże ale nie przeszkadzało mi to.W oczekiwaniu 'na łazienkę' postanowiłam wysłać sms do Emi żeby się nie martwiła, wyjęłam telefon z torebki i zobaczyłam ponad 30 nieodebranych połączeń miedzy innymi od niej, gdy przeglądałam tą listę nie było ani razu numeru Harrego, znowu zaczęłam się denerwować, gdy tylko pomyślałam o tej zaistniałej sytuacji. Najwyraźniej Harremu było obojętne co się ze mną stanie... ponownie zaczęłam płakać wtedy wyszedł z łazienki Zayn w samych sportowych spodenkach
-co się dzieje ?
-nic, po prostu jak sobie pomyślę, że chciałam być z tym kretynem to chce mi się płakać...
-to minie, zobaczysz, nie przejmuj się, to palant on zawsze tak robi z dziewczynami, po prostu nie może pogodzić się z tym, że jego dawna dziewczyna nie wróci, a teraz pociesza się pierwszą lepszą
-to mnie pocieszyłeś-skrzywiłam się
-mówię, ci jak jest,a  teraz idź się wykąpać i chodź spać, już późno
-idę, idę
Wykąpałam się, umyłam zęby i wyszłam z łazienki, zobaczyłam jak Zayn leży w łóżku i robi coś na telefonie
-mogłeś iść spać
-wolałem poczekać na Ciebie-uśmiechnął się
Szczerze się uśmiechnęłam i wskoczyłam do łóżka
-mogę się do Ciebie przytulić-zapytałam
-jasne
przykryłam się kołdrą i wtuliłam w mulata, mogłam tak już leżeć do końca życia, w jego objęciach czułam się tak bezpiecznie. Spłynęła mi łza po policzku i najwyraźniej zleciała na gołą klatkę pierśową mojego towarzysza bo od razu zareagował
-coś się stało? Chcesz pogadać?
-po prostu nie mogę pogodzić się z tym co się stało, ale to już wiesz, ciężko mi z tym, wydawał się taki w porządku
-on taki jest, mogłem Cię ostrzec, ale nie wiedziałem, że coś do niego czujesz
-zabajerował mnie i tak wyszło, chociaż wcale nie powinnam się zgadzać na przyjazd do tego temu z nim, przecież mogłam się domyślić co jest na rzeczy, a ja naiwna
-już dobrze-pocałował mnie w głowę
-a najgorsze jest to, że będę musiała się z nim widzieć prawie codziennie, no i jeszcze ta trasa
-miejmy nadzieję, że przynajmniej przeprosi
-co mi to da?- zapytałam spoglądając na niego
-zawsze człowiek lepiej się czuje
-taa, w ogóle nie powinnam tu być, pracować i przyjeżdżać, to było zbyt piękne
-masz jeszcze naszą czwórkę no i Emily
-no tak, a w ogóle to mam pytanie
-wal
-Czy Ty i Emily no wiesz-ponownie na niego spojrzałam
-nie, nie jakoś nic mnie do niej nie ciągnie, fajna jest owszem ale jako koleżanka, jeszcze myśl, że jest napaloną fanką ale się powstrzymuje przed wybuchami krzyku mnie przeraża
-a myślałam... dobra idź już spać, bo się nie wyśpisz- uśmiechnęłam się do niego
-a ty ?-zapytał z przejęciem
-jak zasnę to zasnę jak nie to nie, trudno. Mam wiele spraw do przemyślenia.
-dobrze, w takim razie dobranoc- powiedział i ponownie pocałował mnie w głowę
ja jeszcze długo myślałam, nad pewnymi kwestiami mojego życia. Nagle zadzwonił mi telefon, spojrzałam na ekran i aż mnie zatkało ...
*                                                                       *                                                                                     *
Hej wszystkim !
rozdział jakoś średnio mi się podoba ale to przez te obszerne dialogi... ; / Nie wiem co więcej pisać więc KOMENTOWAĆ I OBSERWOWAĆ

xxx
-M.

sobota, 21 kwietnia 2012

Rozdział 4

Następnego dnia oczywiście wstałam, zjadłam śniadanie, pojechałam do pracy, do domu i spać. Tak ciągnął mi się cały tydzień no może z wyjątkiem jakiś 2 dni kiedy po pracy jechałam do chłopaków. Mój monotonny tydzień miał wielki finał w piątek, ponieważ zostałyśmy z Emi zaproszone na melanż do ulubionego klubu 1D.
Nie powiem byłam podekscytowana, no bo nie każdy ma okazję iść na imprezę właśnie z nimi. Po przyjściu z pracy od razu zabrałyśmy się za szykowanie najpierw wzięłam szybki prysznic potem umalowałam i ubrałam w
polyvore a Emi w polyvore. Dochodziła już 19, czyli godzina o której mieli przyjechać chłopacy. Około 19:15 usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Ja otworze!- wydarłam się na całe mieszkanie.
Kiedy otworzyłam, ujrzałam Harrego
-Cześć- pocałował mnie w policzek-gotowe ?
-tak, tak już wychodzimy
-Pięknie wyglądasz-uśmiechnął się szelmowsko
-nie czaruj mnie tutaj i tak ci to nic nie da, ale dziękuję-zaśmiałam się
Wyszliśmy przed dom, stała tam długa, czarna limuzyna, gdy ją zobaczyłam chciałam zacząć skakać ze szczęścia i piszczeć, ale na całe szczęście się powstrzymałam. W drodze do klubu nie obyło się oczywiście bez śmiechów i żartów...
      Impreza trwała w najlepsze, już dawno tak dużo nie tańczyłam, szczerze bardziej skupiałam się na zabawie a nie na piciu więc tylko w chwili przerwy przechyliłam kilka kieliszków i wypiłam kilka drinków, ale jak dla mnie to nic bo mam mocną głowę. W pewnym momencie podszedł do mnie zupełnie wstawiony Harry
-jak się bawisz ?
-całkiem dobrze i widzę, że ty też-skrzywiłam się, ta mina dała mu do zrozumienia co mam na myśli
-no może troszkę wypiłem ale bez przesady, może zatańczymy
-jasne-uśmiechnęłam się po czym Hazza wziął mnie za rękę i poszliśmy w stronę parkietu, akurat skończyła się jakaś szybka piosenka i zaczął się tak zwany przytulaniec. Loczek objął mnie w talli i przyciągnął do siebie a ja objęłam go rękoma wokół szyi i położyłam głowę na jego ramieniu.
-jesteś piękna aniołku-powiedział mi do ucha
-dziękuję
-mam pytanie
-tak?-zapytałam zdezorientowana
-mogę Cię pocałować ?
-mój boże, nie mógłbyś zrobić tego spontanicznie ?-spojrzałam mu w oczy
-wolę się upewnić, bo nie chciałbym dostać z liścia
-nie dostaniesz, przecież...- w tym momencie wpił swoje usta w moje i zaczął całować, trwało to do końca piosenki, potem przenieśliśmy się na siedzenia przy stole który zarezerwowaliśmy.
-może pojedziemy do mnie-zaproponował
-no nie wiem...
-nie daj się prosić, aniołku -zrobił minę małego szczeniaczka
-no dobra, ale czym pojedziemy ?- zapytałam
-o to już się nie martw-powiedział po czym ponownie zaczął całować, tym razem po szyi .
Pojechaliśmy do domu chłopaków, taksówką... w sumie na to nie wpadłam 'głupia ja' pomyślałam.
Szczerze trochę się głupio poczułam bo zupełnie zapomniałam o Emily, ale w sumie ona dobrze dawała sobie radę z chłopakami, szczególnie z Zaynem.
-no to co chcesz robić aniołku ?-zapytał Harry jednocześnie łapiąc w talli
-no nie wiem, a w ogóle to skąd Ci się wzięło to ''ANIOŁKU'' ?!
-jesteś piękna jak anioł, masz takie złociste włosy i w ogóle jesteś taka słodka jak aniołek
-przestań
-nie, bo to prawda- pocałował mnie w szyję- może przenieśmy się na górę, do mojego pokoju ?
-hmmm...- w tym momencie zarzucił mnie na swoje ramię i zaniósł na górę, mimo moich protestów w formie kopania w plecy z pięści.
Harry położył mnie na łóżku i kontynuował swoje czułości, przez dobre 15 minut, w pewnym momencie poczułam że rozsunął mi gorset
-co ty robisz ?-zapytałam
-a jak myślisz?
-przestań, jutro i tak nie będziesz nic pamiętać
-takiego czegoś się nie zapomina, obojętnie ile by się nie wypiło
-ja wiem swoje, zresztą to nie najlepszy moment, nie jestem gotowa, nawet nie jesteśmy parą ani nic
-ale możemy być, nic nam nie stoi na przeszkodzie
-może kiedyś, wszystko nie zmienia faktu, że nie chcę tego robić- Harry złapał moje ręce i zsunął gorset do końca wtedy zaczęłam się wydzierać
-Harry, przestań- nie reagował-Harry do cholery! puść mnie
-ostra jesteś !
Nie reagował i kontynuował rozbieranie mnie, nie wiem jak on mnie trzymał ale nie byłam w ogóle w stanie mu się wyrwać.
-Harry popieprzyło cię ?!- nadal mnie rozbierał, byłam już prawie naga, zostały mi tylko majtki.
-jakie ty masz ciało, OMG- powiedział z zachwytem
-i nigdy nie będzie twoje!- wykrzyczałam przez płacz, po czym jakimś cudem się wyrwałam, kopnęłam go z całej siły, nawet nie wiem gdzie, wzięłam swoje ubrania i wybiegłam z pokoju, zbiegając po schodach ubierałam się, wybiegłam z jego domu z butami i torebką w rękach, płacząc. Nie wiedziałam co robić więc szybko biegłam przed siebie, daleko nie zaszłam bo przez płacz zabrakło mi tchu, usiadłam więc na ławce, najprawdopodobniej znajdowałam się w parku, nie zwracałam na to uwagi, po prostu płakałam i nie mogłam pogodzić się z tym jak Harry mógł mi zrobić coś takiego. Po jakimś czasie siedzenia i płakania usłyszałam czyiś głos
-Monica ?
*                                                                        *                                                                                    *
Witam, witam. 
 Z góry piszę, że wiem iż pisałam coś innego i wyszło coś innego ale ja zawsze wszystko piszę spontanicznie i jakoś tak wyszło. Rozdział troszkę dłuższy ale wiem, że ta długość nie będzie was zadowalać, niestety ze względu na ostatnie zdanie chciałam zrobić, moment napięcia i potrzymać was trochę w niepewności. To tyle.
Rozdział pisany przy
Christina Perri-A Thausand Years
Demi Lovato-Skyscraper


xoxo
-M.

czwartek, 19 kwietnia 2012

rozdział 3

   Siedzieliśmy tak z Harrym jeszcze dobre 2 godziny i rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim, począwszy od wspomnień z dzieciństwa a zakończywszy na ulubionych wykonawcach, zespołach itp. Przyznam szczerze, że bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało, nie musiałam się niczym krępować ani nic, po prostu czułam się jak bym siedziała ze starym przyjacielem, a tak naprawdę znałam go niecałe 10 godzin... Nagle zadzwonił mi telefon
-kto to ?- zapytał Harry
-Emily, pewnie się martwi
-nie ma o co- zaśmiał się a ja odebrałam telefon
-halo
-Monia, jesteś jeszcze w pracy? Przyjechać po ciebie?
-nie, nie spokojnie, jestem w bezpiecznym miejscu i niedługo przyjadę do domu.
-no więc skoro nie jesteś w pracy to gdzie jesteś, przecież nikogo tu nie znasz...
-już znam, ale to nieważne przyjadę do domu to ci wszystko opowiem, a teraz Cię przepraszam ale muszę kończyć, pa
-cześć
rozłączyłam się.
-Co chciała ?- zapytał zdezorientowany Loczek. Nie wiedział o czym rozmawiałam z Em bo mówiłyśmy po polsku.
-pytała się gdzie jestem i takie tam
-a ty co jej powiedziałaś ?
-żeby się nie martwiła i że niedługo przyjadę. W ogóle to mam prośbę
-słucham?
-mógłbyś mnie odwieźć, bo chciałam zrobić niespodziankę Emily i poznać ją z Tobą-zrobiłam minę małego szczeniaczka
-no dobra, ale musisz coś dla mnie zrobić to odwieziemy Cię wszyscy razem
-to znaczy?- zapytałam niepewnie
-pocałujesz mnie?- uśmiechnął się
Zrobiłam minę myśliciela po czym przybliżyłam się do Hazzy i namiętnie pocałowałam go w usta, Harry wykorzystał naszą bliskość i przyciągnął mnie do siebie po czym przedłużył nasz pocałunek. Po jakiś 2 minutach odessaliśmy się od siebie
-no więc... - zapytałam śmiejąc się
-pomyślmy..no dobrze, chociaż nie do końca się postarałaś
W tym momencie popchnęłam go jedną ręką położyłam się na nim i zaczęłam ponownie całować, Harry włożył  mi jedną rękę pod bluzę i błądził nią po plecach a drugą wplątał w moje włosy. Ja żeby jeszcze bardziej wzbudzić w nim pożądanie zaczęłam cicho mruczeć i jęczeć, gdy Harry to usłyszał od razu zaczął się dobierać do mojego stanika, wtedy się od niego odkleiłam i pokręciłam głową
-jeszcze nie dzisiaj-skrzywiłam się- ale po za tym pasowało ?
-tak, ale proszę o więcej takich scen
-pożyjemy zobaczymy- powiedziałam po czym wstałam, zdjęłam bluzę, szczerzę to zupełnie zapomniałam, że mam pod nią tylko stanik ale powiedziałam sobie 'trudno, zresztą lubię uszczęśliwiać chłopaków'. W czasie gdy się ubierałam w moje ciuchy Harry patrzył na mnie wręcz z zachwytem, ale starałam się nie zwracać na to uwagi
-możemy już jechać, bo jestem troszkę zmęczona?
-tak, tak
Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy na dół aby ubrać buty, reszta chłopaków bez większych oporów zgodziła się  z nami jechać, wyszliśmy i wsiedliśmy czarnego vana i skierowaliśmy się w stronę mojego domu . Gdy byliśmy już niedaleko ulicy na której mieszkałam zadzwoniłam do Em i poprosiłam, żeby wyszła przed dom bo mam dla niej niespodziankę.Dojechaliśmy i ujrzałam moją siostrę stojącą przed domem. Wysiadłam z samochodu i pokierowałam się do niej
-Cześć lala, chodź przedstawię Ci kogoś
-Hej, co, kogo ?
-chodź, nie marudź- wzięłam ją za rękę i pociągnęłam w stronę samochodu, kiedy byłyśmy jakieś 3 metry od niego, zaczęli wysiadać chłopacy, Emily spojrzała na mnie potem na chłopaków i zaczęła piszczeć i przytulać do  mnie a następnie się popłakała.
-ej lala powinnaś przytulać się do nich a nie do mnie
-skąd ty ich wytrzasnęłaś ?
-pracuję dla nich ale to już Ci potem wyjaśnię-  Emi odkleiła się ode mnie i przytuliła się do każdego
-no więc, jak już wcześniej wspominałam to jest Emily moja siostra cioteczna, która ma na waszym punkcie bzika
-dzięki...- szturchnęła mnie
-no dobra po prostu bardzo was lubi i tak dalej i tak dalej.
-może wejdziecie, moich rodziców nie ma w domu, zrobię kolację i w ogóle.- zaproponowała Emily
-Taaaaaak!-wydarł się Niall
-no to chodźmy- zaprosiłam gestem ręki wskazując na wejście.
Po wejściu od razu przeprosiłam gości i poszłam przebrać się w coś luźniejszego a mianowicie piżamę polyvore . Po przebraniu się, zeszłam na dół, pomogłam Emi w przygotowaniu kolacji, a następnie wspólnie z chłopakami oglądając TV i rozmawiając skonsumowaliśmy przygotowany posiłek. Około 22:15 pożegnałyśmy się z chłopakami, oczywiście nie obyłoby się bez uścisków ale z Harrym było inaczej. Kiedy wszyscy stali przed wyjściem ja z Harrym przytuliłam się i pocałowałam namiętnie. Gdy chłopacy pojechali umyłam się, i kiedy leżałam w łóżku pomyślałam'czas spać przecież jutro do pracy'-uśmiechnęłam się sama do siebie.
*                                                                        *                                                                                    *
Helloł!
Rozdział pisałam przez jakieś 4 godziny i w ogóle nie mogłam nic sensownego wymyślić, ale w końcu wyszło takie coś, nie ma skandali, wpadek i nie wiadomo czego i szczerze to nie spodziewajcie się tego typu rzeczy w najbliższym czasie. To na tyle.
KOMENTUJCIE
OBSERWUJCIE 


xxx
-M.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział 2

Usiadłam na kanapie w salonie i ze zdenerwowania bawiłam się swoimi włosami, wtedy usiadł koło mnie Harry objął mnie ramieniem i zapytał
- no to co robimy ?- krzyknął jakby do wszystkich ale wiedziałam, że to pytanie było skierowane w szczególności do mnie
-nie wiem, co chcecie-odpowiedziałam z udawaną obojętnością -jestem gościem, nie będę się rządzić.
-oj przestań, przecież teraz będziemy się widzieć codziennie- uśmiechnął się
-pewnie tylko w sprawach służbowych- powiedziałam niepewnie
-nie byłbym tego taki pewny-pokręcił głową- a w ogóle to ile masz lat, opowiedz coś o sobie
- no właśnie-wtrącił Liam- musimy coś o tobie widzieć
-na pewno chcecie tego słuchać?- zapytałam ze skrzywioną miną
-TAK!- wszyscy odpowiedzieli chórem
-no dobra skoro tego chcecie. Więc przyjechałam z Polski dokładnie z Włocławka, urodziłam się w Kanadzie w Mississauga, mam 18 lat, dwóch starszych braci.
Wszyscy byli wpatrzeni we mnie jak w obrazek, trochę mnie to zdziwiło więc przerwałam - coś jeszcze chcecie wiedzieć?
-a czym się interesujesz?- zapytał Zayn
-hmm..-pomyślałam przez chwile- modą, urodą, lubię śpiewać ale nie powiem, że wychodzi mi to perfekcyjnie, to chyba tyle.
- w wakacje będziemy mieli trasę koncertową po Ameryce itd.- zaczął Harry
- fajnie-odpowiedziałam z entuzjazmem
- a wiesz, że będziesz jechać z nami- ucieszył się
- chyba żartujesz ?!
- nie, ekipa zawsze jeździ wszędzie w komplecie, nie chłopaki ?
Wszyscy zaczęli potakiwać i się śmiać. Potem postanowiliśmy obejrzeć jakiś film, kiedy wszyscy zasiedli wygodnie na kanapach, przekąski były gotowe Harry zapytał
- będzie Ci wygodnie w tych ciuchach ?
- wątpię , ale co mam zrobić nie mam nic na przebranie
-chodź ze mną na górę-powiedział i  automatycznie wstał ciągnąc mnie za rękę
-ale po co, gdzie, co - zaczęłam się jąkać
-dam ci coś luźnego- uśmiechnął się
- nie musisz, jakoś wytrzymam
Harry puścił tą uwagę mimo uszu i zaprosił mnie do swojego pokoju
Był on dość duży ściany były zabarwione kolorem limonki i ciemnego fioletu, na przeciwko wejścia było okno z wyjściem na balkon, po prawej stronie stało 2-osobowe łóżko, na przeciwko łóżka stało biurko i wielka szafa, sypialnia była na prawdę piękna, nowoczesna ale za razem skromna, bardzo mi się to podobało
- czekaj, zaraz coś dla ciebie znajdę- powiedział otwierając szafę
-na prawdę nie mu..
-muszę, mogę, chcę i koniec
-dobrze, dobrze już siedzę cicho
Po kilku chwilach czekania Harry rzucił w moją stronę Polyvore
-dziękuję
-czekaj, jeszcze kapcie-podał mi je a ja się skrzywiłam
- są nowe, bez obaw
-nie było trzeba, ale dziękuję jeszcze raz- powiedziałam z uśmiechem- a gdzie łazienka ?
-zaprowadzę Cię- uśmiechnął się i poszliśmy
Kiedy już się przebrałam, wyszłam z łazienki, odłożyłam swoje ubrania do pokoju loczka i zeszliśmy na film.
Na dole usiadłam koło Hazzy, który objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie, nie protestowałam szczególnie bo spodobało mi się to. W trakcie filmu śmialiśmy się, wcinaliśmy przekąski, rzucaliśmy się nimi, ogólnie rzecz biorąc było fajnie. Nagle zadzwonił mi telefon
-Halo
-Cześć Moni tu Victoria, słuchaj będziesz musiała sobie jakoś poradzić, bo nie dam rady po ciebie przyjechać
-dobrze
-a no i jedź już do domu, od jutra zaczniesz prawdziwą prace
- ok ok jakoś sobie poradzę,
- zaradna dziewczyna, to cześć
-do widzenia, cześć
Odłożyłam telefon na ławę
-kto to?-zapytał Harry
-Victoria
-a co chciała, musisz już wracać?- posmutniał
-nie, powiedziała że nie da rady po mnie przyjechać i mam już nie przyjeżdżać do pracy tylko od razu do domu
-a, no to dobrze, czyli cały dzień mamy dla siebie
- to znaczy?- zapytałam ze zdziwieniem
- zostajesz u nas a wieczorem Cię odwieziemy, co ty na to ?
- nie wiem czy to najlepszy pomysł-powiedziałam choć wcale tak nie myślałam, oczywiście nie chciałam się im wpraszać na cały dzień ale skoro oni tego chcieli to czemu nie
-dlaczego ?- wtrącił Niall
-a nie będę wam przeszkadzać, nie macie co robić ?
-kobieto my tu umieramy z nudów całymi dniami- powiedział Zayn
-no to w takim razie trzeba rozruszać tą budę!- zaśmiałam się
-czyli zostajesz ?
-tak
Na obiad zamówiliśmy pizze, zjedliśmy a następnie Harry poprosił mnie abym poszła z nim do swojego pokoju, szczerze nie wiedziałam co miał zamiar tam ze mną robić. Weszliśmy, Hazza poprosił żebym usiadła na łóżku, wykonałam tą prośbę
- muszę Ci coś powiedzieć-usiadł koło mnie i złapał za rękę a następnie spojrzał w moje oczy
-o co chodzi ?- spytałam zdezorientowana
-podobasz mi się, cholernie mi się podobasz- na te słowa wytrzeszczyłam oczy
-słucham ?!- zapytałam z niedowierzaniem
-podobasz mi się i jestem strasznie szczęśliwy, że cię poznałem i że będziesz cały czas blisko mnie
-Harry...- zaczęłam ale nie mogłam skończyć bo ten przyłożył swoje usta do moich i zaczął je delikatnie muskać, nie odsunęłam go od siebie bo byłam w za dużym szoku, loczek zaczął całować mnie bardziej namiętnie i pogłębił swój pocałunek, potem położył mnie na łóżko i kontynuował, cicho mrucząc, w pewnym momencie odepchnęłam go od siebie a ten zrobił zdziwioną minę
- o co chodzi-zapytał
-jak to o co?! tak nie może być
-nie podobało Ci się ?
-nie mówię nie-momentalnie się uśmiechnął-ale to chyba troszkę za wcześnie, nie uważasz ?
-przepraszam, ja po prostu nie mogłem się powstrzymać, jesteś taka piękna delikatna, zabawna i... wtedy to ja wyrwałam go z zakłopotania pocałunkiem, krótkim ale namiętnym
-niech Ci będzie, wybaczam- zachichotałam
*                                                                               *                                                                             *

Witam serdecznie!

Przepraszam, że nie dodawałam długo ale jakoś zniechęcił mnie ten brak komentarzy, kiedy jednak zobaczyłam, że mam jednego obserwatora od razu zabrałam się za pisanie, co do rozdziału wiem, że jest trochę nudny ale spokojnie, jeszcze trochę i się rozkręcę. To by było na tyle
KOMENTUJCIE BŁAGAM to na prawdę determinuje do pisania ;)


xxx
-M.

środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział 1

   Przyszedł czas na wyjazd. Żegnałam się z rodzicami i zaraz miałam wsiadać do samolotu, aby lecieć do Londynu na całe pół roku.
    Skończyłam już szkołę, matura zdana więc nie pozostaje mi nic innego jak wyjazd do mojej siostry ciotecznej Emily. Wiadomo, zawsze przyda się trochę pieniędzy na swoje zachcianki, szczególnie, że zbierałam na samochód.
 W Londynie miałam już załatwioną pracę i mieszkanie, co bardzo mnie cieszyło. Z Em nie widziałam się już 2 lata, bardzo się za nią stęskniłam, szczerze nie wiedziałam ja zareaguje na mój widok, ponieważ od ostatniej jej wizyty w Polsce bardzo się zmieniłam, schudłam, zmieniłam kolor włosów na jaśniejszy. Ogólnie przeszłam dużą metamorfozę. Ciekawe czy ona wydoroślała?- pomyślałam, kiedy wsiadałam do samolotu. Kiedy samolot wzniósł się, odpięłam pasy, włączyłam muzykę i zaczęłam czytać książkę. Trochę się zawiodłam, ponieważ myślałam że będę miała z kim porozmawiać w czasie lotu ale koło mnie siedział jakiś starszy pan i czytał książkę o II wojnie światowej.
   Lot dobiegł końca wysiadłam z samolotu i pokierowałam się ze wszystkimi bagażami w stronę lotniska na którym czekała już pewnie Emily. Kiedy ją ujrzałam nie mogłam uwierzyć własnym oczom, była piękna i to w taki naturalny sposób kiedy natomiast ona zauważyła mnie aż szczęka jej opadła, tak jak myślałam. Zbliżałam się do niej szybkim krokiem i przytuliłam
-Cześć Em, nawet nie wiesz jak się stęskniłam -wyznałam ze łzami w oczach
-Cześć Monica, ja też się stęskniłam. Ogólnie to Cię prawie nie poznałam bardzo się zmieniłaś- powiedziała
-Tak wiem, Ty też-szłyśmy już w stronę samochodu.
W drodze do domu gdzie mieszkała Em pojechałyśmy na obiad, miło spędziłyśmy czas i pojechałyśmy do domu. Był on niewielki, piętrowy z malutkim ogródkiem. Gdy weszłyśmy od razu przywitali mnie ciocia z wujkiem
-Witaj Monica, jak ty wyrosłaś- powiedział wujek
-Cześć wujku, cześć ciociu -uściskałam ich
-Idź się położyć, pewnie jesteś zmęczona-powiedziała Em
-Troszkę ale wytrzymam do wieczora-uśmiechnęłam się
-No to pokażę Ci Twój pokój- zaproponowała
-Dobrze
Poszłyśmy na górę , Emily otworzyła drzwi i pokazała pokój, był to niewielki pokoik z łóżkiem 2 osobowym, odsuwaną szafą, małym biurkiem i toaletką.
-rozgość się i pamiętaj, czuj się jak u siebie w domu. A zapomniałabym na przeciwko jest łazienka jak byś potrzebowała skorzystać.
-dobrze dziękuję- uśmiechnęłam się
- dobra to ja Cię zostawiam, rozpakuj się i tak dalej a jakby coś to jestem u siebie.
-OK
Wyszła i zamknęła drzwi. Położyłam się na łóżku i wyjęłam iphona po czym napisałam na Twitterze, że żyje, dojechałam i jest super. Potem zaczęłam się rozpakowywać. Ogólnie rzecz biorąc zajęłam całą szafę moimi ubraniami i butami. Kochałam zakupy, mogłabym kupować i kupować w życiu by mi się to nie znudziło ach!
Kiedy już wszystko rozpakowałam postanowiłam udać się do pokoju mojej siostry po to aby powiedziała mi gdzie mogę znaleźć ręcznik.
Zapukałam i weszłam
-przepraszam, że przeszkadzam ale chciałabym wziąć prysznic i nie mogłam znaleźć ręcznika
-jest na dole w łazience, zapomniałam Ci powiedzieć
-nic nie szkodzi, dzięki za informację-uśmiechnęłam się i wyszłam
Gdy brałam prysznic słyszałam muzykę dochodzącą z pokoju siostry. Był to jakiś nieznany mi Boysband, szczerze mieli fajną muzykę od razu wpadła mi w ucho. Nie pamiętam jakie dokładnie były słowa piosenki ale wyłapałam kilka z nich
But I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see ...

Coś takiego tyle zapamiętałam w tamtej chwili. Po kąpieli postanowiłam od razu iść do Em i zapytać co to za piosenka.-mogę?-jasne, siadaj
-słuchaj, jak brałam prysznic słuchałaś jakiegoś boysbandu, możesz powiedzieć jak oni się nazywali i co to były za piosenki ?
-jasne to one direction...
No i się zaczęło od tamtej chwili miałam wkrętkę na 1D. W ciągu 4 godzin wiedziałam o nich wszystko  , a co najlepsze możliwe było spotkanie ich na Londyńskich ulicach, ponieważ mieszkali tu. Gadałam z Emily o 1D do późna, potem poszłam do swojego pokoju i zasnęłam. 
   Następnego dnia miałam iść do pracy, była 7:30 jak wstałam około 8:30 byłam już w pełni gotowa. A moją pracą była asystentka menagera, w sumie dobrze jak dla mnie, dużo kontaktu z ludźmi itp. Musiałam być jednak elegancko ubrana bo ta praca tego wymagała wyglądałam tak polyvore . 
Na 9:00 miałam być na miejscu.Siostra podwiozła mnie pod sam budynek 
-powodzenia- powiedziała z uśmiechem
-nie dziękuję- zaśmiałam się i wysiadłam
No dobra Monica wszystko jest ok, dasz sobie radę masz doskonały kontakt z ludźmi, umiesz angielski, poradzisz sobie. Weszłam do budynku i podeszłam do recepcji 
-Dzień dobry, ja do pani Victorii Rich 
-10 piętro pokój numer 256-odpowiedziała recepcjonistka z wymuszonym uśmiechem
-dziękuję
weszłam do windy i pojechałam na wskazane piętro a następnie zapukałam do wskazanego mi pokoju
-wejść-usłyszałam
otworzyłam drzwi i ujrzałam rudowłosą kobietę siedzącą za dębowym biurkiem która pisała właśnie coś na komputerze 
-dzień dobry, ja jestem Monica Montgomety i jestem pani nową asystentką- kobieta dopiero wtedy spojrzała na mnie 
-tak, tak miło mi Victoria Rich 
Chwilę siedziałyśmy w ciszy po czym usłyszałam
-przepraszam, ale mam dużo spraw na głowie, wiesz jak to jest koncerty wywiady, spotkania z fanami itd.
-niestety tylko mogę sobie to wyobrazić- powiedziałam 
-w sumie racja. No więc przejdźmy do rzeczy jestem menagerem brytyjskiego zespołu One direction- kiedy to usłyszałam zaparło mi dech w piersi pomyślałam 'że co, czy ja śnie, czy ona sobie ze mnie żartuje?'-będziesz zajmowała się załatwianiem jakiś drobnych spraw, przeciętnie będziesz wykonywać od 10-30 telefonów dziennie. To było by na tyle. A teraz zaprowadzę cię do twojego pokoju, rozejrzysz się i pojedziemy do chłopaków, na pewno ucieszą się, że będę miała mniej na głowie- uśmiechnęła się i poszłyśmy. Moje stanowisko pracy znajdowało się kilka pokoi od Victorii. Kiedy się rozgościłam pojechałyśmy do chłopaków. Byłam bardzo podekscytowana, na szczęście nie dałam po sobie nic poznać. Podjechaliśmy najprawdopodobniej pod ich dom. Victoria zapukała do drzwi i weszła
-Chłopaki !-krzyknęła na cały dom- to ja Victoria, chciałabym wam kogoś przedstawić
W ciągu pół minuty wszyscy stali koło nas
-no dobra więc to jest Monica i od dzisiaj jest moją asystentką- uśmiechnęła się

-Cześć- powiedziałam nieśmiało
-Cześć Monica wszyscy odpowiedzieli chórem w nierównym tempie a potem zaczęli mnie przytulać 
-Jestem Louis miło poznać
-Liam
i tak dalej. Na końcu był Harry. 
-Miło mi Harry jestem i przytulił się tak mocno, że nie mogłam złapać oddechu. Potem spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami i puścił. 
-No to co mogę ją tu zostawić na godzinkę dwie ? Bo mam do załatwienia kilka spraw w terenie a Monica będzie się u siebie nudzić bo to jej pierwszy dzień pracy
-Jasne-odpowiedział Harry najgłośniej ze wszystkich- a kiedy na niego spojrzałam uśmiechną się uroczo
(mniej więcej wyglądało to tak UŚMIECH ) Aż się zarumieniłam a potem weszłam w głąb domu....


*                                                                                   *                                                                        *



Witajcie kochani! 
Pierwszy rozdział za mną, jestem z niego w miarę zadowolona, ale nie wiem jak wy.
Oceńcie sami zostawiając komentarz. Następny rozdział powinien pojawić się jutro albo pojutrze. 


xxx
-M

Bohaterowie



Monica Montgomery- główna bohaterka, wrodzona zakupoholiczka, bardzo odważna, lubi flirtować z facetami choć nie zdarza jej się to często, ma słabość do chłopaków którzy śpiewają
Emily Levis- siostra cioteczna głównej bohaterki i z początku najbliższa osoba w opowiadaniu. Lubi grać na gitarze, ma mnóstwo kompleksów, jest nieśmiała w stosunku do chłopaków. 
Harry Styles- jeden z członków 1D. Flirciarz. Lubi odważne dziewczyny które nie są zadufane w sobie.
Niall Horan- jeden z członków 1D. Uroczy blondyn, uwielbia grać na gitarze. Lubi się śmiać i jeść.
Louis Tomlinson- jeden z członków 1D. Tak zwany zabawniś, cały czas żartuje, uwielbia się przytulać.
Liam Payne-jeden z członków zespołu 1D. W zespole nazywają go tatą, ponieważ jest najpoważniejszy. Jest zakochany po uszy w swojej dziewczynie Danielle.
Zayn Malik- jeden z członków 1D. Ma bzika na punkcie swojego wyglądu. Jest bardzo wrażliwy, romantyk.
To tyle zapraszam do 1 rozdziału ; d

wtorek, 10 kwietnia 2012

Wstęp ; D

Witajcie kochani !

   Ostatnimi czasy wkręciłam się w czytanie różnych opowiadań z udziałem naszego, kochanego One Direction. Postanowiłam więc, że również założę bloga.  Akcja oczywiście będzie rozgrywać się w Londynie. Zazwyczaj gdy będę wspominać o moim ubiorze po prostu wkleję link do stroju. To chyba na tyle. W następnym poście bohaterowie i zaczynamy ; D
 
xoxo
-M.